Materiał trafił do mnie dzięki Marcinowi Jaśkiewiczowi (KrakSpot), który wyłapał go wśród wielu (btw równie ciekawych) prezentacji wygłoszonych na Startup School 2008, za co ogromne dzięki :-). Kto przemawia? Wielu być może nieznany (wstyd się przyznać, ale mi do tej pory również) David Heinemeier Hansson, twórca frameworka Ruby on Rails oraz pracownik 37Signals (autorzy m.in. aplikacji Basecamp). W swojej 25 minutowej prezentacji David porusza temat “The secret to making money online”, który u wielu wzbudza podwyższone ciśnienie i ciarki na plecach. Tych, którzy spodziewają się porad typu “jak otrzymać finansowanie od VC” albo “jak stać się drugim Facebookiem” muszę rozczarować…
Przyznam, że dawno (no, może od czasu obejrzenia TEJ) nie widziałem lepszej prezentacji (tym bardziej o tematyce startupów), która byłaby przeprowadzona w tak fajny sposób i dodatkowo była niezwykle bogatą skarbnicą wiedzy. Wiedzy wszystkim dostępnej, bo David nie odkrywa tutaj Ameryki. Od pierwszego slajdu stara się nam uświadomić, że tak naprawdę biznes w sieci nie różni się niczym, od tego który znany jest ludzkości od tysięcy lat… Masz dobry produkt lub usługę i chcesz na nim zarabiać? Weź za to pieniądze… Proste? Nie do końca, bo pomimo iż David dosadnie mówi, że aby wpaść na ten jakże banalny pomysł: “You don’t have to be a fucking genius”, to przeraża świadomość tego, jak wielu speców od e-biznesów o tym zapomina. Posłuchajcie z resztą sami o różnicy między marzeniami o byciu miliarderem, a byciem “tylko” milionerem, o tym jak dzięki 2000 użytkowników zarabiać rocznie milion dolarów, o zbędnej egzystencji wytworów typu VC i o tym, jak zostać najlepszą włoską knajpą w internecie ;-) |
| Translate
News Search Engine
Settings
Help
Translations
YouBookmarks
Submit New
Feed Reader
Bookmarks
Calendar
Popular
Waiting
Suggestions
BlogLog
Pozbycie się świątecznego rozleniwienia swoją drogą, ale nie myślałem że złapię dziś takie zacięcie do pisania. No ale - jak szaleć to na całego. Tym razem nie O startupach, ale DLA startupów. Lektura obowiązkowa! A właściwie nie lektura tylko film z pewnej bardzo pouczającej prezentacji.
